Kiedy jest czas zabawy, kiedy jest czas imprezowania, kiedy jest czas zwiedzania...kiedy jest czas na śmiech...kiedy erasmus pochłania i wciąga w wir doświadczania...jest wszędzie mnóstwo ludzi z butelką wina, kuflem piwa albo setką czystej wódki ;)
Ale kiedy robi sie troche poważniej..kiedy na promiennej twarzy pojawiają się łzy...wtedy TEŻ jest erasmusfamily. Wtedy jest wspólne oczekiwanie, rozmowa, rozmowa..herbatka, kawka, kisielek, sałatka owocowa, wtedy są tez głupie pomysły ale i kreatywne skojarzenia..jest wsparcie!!to dobre uczucie i cudowna świadomość...jesteśmy w tym razem!! :*
sobota, 22 stycznia 2011
czwartek, 20 stycznia 2011
This is it...exam time!
Kiedy w końcu nadszedł czas egzaminów mnie naszła ochota na uzupełnianie bloga.
Siedzę sobie w pokoju którego moja połowa jest bardzo ogarnięta, uporządkowana, dość dobrze zorganizowana...druga połowa stanowi totalny chaos gdzie moja współlokatorka śpi, je, uczy się, ogląda filmy i słucha "muzyki" (w cudzysłowie bo mam dreszcze jak myślę o tym czego ona słucha) w pozycji leżącej..łóżko jest stołem, kanapą, biurkiem, legowiskiem (dobrze że toaleta jest na swoim miejscu!!). Ale pomimo tego mieszka nam się razem wspaniale :) nauczyłam się funkcjonować w swoim małym, czystym terytorium z widokiem na totalną dezorganizację przestrzeni :)
No więc czas egzaminów..jutrzejszy egzamin jest dla mnie kołem ratunkowym na wypadek gdybym nie zdała egzaminu z krytyki teatralnej. Pan profesor (właśnie od krytyki) na początku semestru robił słodkie oczy i nie widział żadnego problemu z moim zaliczeniem końcowym. Kiedy nadeszła godzina zera uświadomił mnie że mój egzamin wygląda tak jak wszystkich pozostałych studentów, czyli 3 pyt. 3 min. na odpowiedź..kiedy ja 3 minuty myślę nad jednym zdaniem po włosku..no więc asekuruje się i idę jutro na egzamin jako non frequentanta (nie chodziłam na te zajęcia). Jest to we Włoszech powszechny proceder..wykładowcy dorzucają dla takich studentów zazwyczaj 2 lektury więcej, zakreślają jakiś dodatkowy materiał, ale nie robią z tego tytułu żadnych problemów. To czy student chodzi na zajęcia jest jego indywidualnym wyborem.
Nie mogę doczekać się egzaminu z moim ulubionym Alessandrem Sereną < love>
a to już 31 stycznia..książkę którą mamy z Mary do przeczytania, czyta się jak powieść...i aż żal że w następnym semestrze nie prowadzi on żadnych fakultetów...mimo iz moje oczekiwania co do tematyki tych zajęc były trochę inne (historia cyrku i teatru ulicznego) to okazał sie to być przedmiot przeze mnie uwielbiany, gdzie w momencie kiedy nie jeździła komunikacja miejsca za sprawą strajków studenckich ja potrafiłam iść 15 przystanków pieszo byleby tylko być na tych zajęciach i niczego nie stracić. Fantastyczna była też przerwa w trakcie jego wykładów, kiedy nadchodził czas dekoncentracji po 45 minutach on ogłaszał przerwę 15 minutową..wtedy tak jak cała reszta biegłam po pyszną lavazzę z automatu..mmm latte macchiato senza zucchero :D
Siedzę sobie w pokoju którego moja połowa jest bardzo ogarnięta, uporządkowana, dość dobrze zorganizowana...druga połowa stanowi totalny chaos gdzie moja współlokatorka śpi, je, uczy się, ogląda filmy i słucha "muzyki" (w cudzysłowie bo mam dreszcze jak myślę o tym czego ona słucha) w pozycji leżącej..łóżko jest stołem, kanapą, biurkiem, legowiskiem (dobrze że toaleta jest na swoim miejscu!!). Ale pomimo tego mieszka nam się razem wspaniale :) nauczyłam się funkcjonować w swoim małym, czystym terytorium z widokiem na totalną dezorganizację przestrzeni :)
No więc czas egzaminów..jutrzejszy egzamin jest dla mnie kołem ratunkowym na wypadek gdybym nie zdała egzaminu z krytyki teatralnej. Pan profesor (właśnie od krytyki) na początku semestru robił słodkie oczy i nie widział żadnego problemu z moim zaliczeniem końcowym. Kiedy nadeszła godzina zera uświadomił mnie że mój egzamin wygląda tak jak wszystkich pozostałych studentów, czyli 3 pyt. 3 min. na odpowiedź..kiedy ja 3 minuty myślę nad jednym zdaniem po włosku..no więc asekuruje się i idę jutro na egzamin jako non frequentanta (nie chodziłam na te zajęcia). Jest to we Włoszech powszechny proceder..wykładowcy dorzucają dla takich studentów zazwyczaj 2 lektury więcej, zakreślają jakiś dodatkowy materiał, ale nie robią z tego tytułu żadnych problemów. To czy student chodzi na zajęcia jest jego indywidualnym wyborem.
Nie mogę doczekać się egzaminu z moim ulubionym Alessandrem Sereną < love>
a to już 31 stycznia..książkę którą mamy z Mary do przeczytania, czyta się jak powieść...i aż żal że w następnym semestrze nie prowadzi on żadnych fakultetów...mimo iz moje oczekiwania co do tematyki tych zajęc były trochę inne (historia cyrku i teatru ulicznego) to okazał sie to być przedmiot przeze mnie uwielbiany, gdzie w momencie kiedy nie jeździła komunikacja miejsca za sprawą strajków studenckich ja potrafiłam iść 15 przystanków pieszo byleby tylko być na tych zajęciach i niczego nie stracić. Fantastyczna była też przerwa w trakcie jego wykładów, kiedy nadchodził czas dekoncentracji po 45 minutach on ogłaszał przerwę 15 minutową..wtedy tak jak cała reszta biegłam po pyszną lavazzę z automatu..mmm latte macchiato senza zucchero :D
Teatralnie..
Dziś w Mediolanie zapachniało późną jesienią..nie ma już co prawda pięknych żółto-zielono-purpurowych liści, ale było piękne słońce i takie lekkie powietrze i delikatny wiatr który smagał mnie po twarzy.
Spektakl który dziś miałam okazję oglądać zahaczał o inną porę roku - lato na Sycylii...spektakl poruszający, plastyczny i zmysłowy...połączony klamrą..rozpoczęcie i zakończenie jako gra cieni i światła..sylwetki wyłaniające się z ciemności niczym malowane na szkle..to na rozpoczęcie..a na zakończenie..światło latarni morskiej, szum fal i mewy..i zarysowane postaci znów znikające w ciemności...
Tydzień choć wydaje się być tygodniem dość spokojnym obfituje w wydarzenia... kulturalne-wczoraj Piccolo Teatro i La Campagnia degli Uomini di Edward Bond wraz z Aperiteatro gdzie przy drinku i czymś do przegryzienia zawierało się nowe znajomości.
A dziś był Teatro Franco Parenti z Cuore di Cactus.
A tutaj przemycam zdjęcia pięknych starych drzwi na mojej ulicy,których wcześniej nie widziałam...
Spektakl który dziś miałam okazję oglądać zahaczał o inną porę roku - lato na Sycylii...spektakl poruszający, plastyczny i zmysłowy...połączony klamrą..rozpoczęcie i zakończenie jako gra cieni i światła..sylwetki wyłaniające się z ciemności niczym malowane na szkle..to na rozpoczęcie..a na zakończenie..światło latarni morskiej, szum fal i mewy..i zarysowane postaci znów znikające w ciemności...
![]() |
| oczami wyobraźni |
A dziś był Teatro Franco Parenti z Cuore di Cactus.
A tutaj przemycam zdjęcia pięknych starych drzwi na mojej ulicy,których wcześniej nie widziałam...
| piekne stare drzwi na mojej ulicy... |
czwartek, 13 stycznia 2011
Wspomnień czar..
Ostatni wpis w moim blogu to 20 listopad! Huh a dziś mamy 13 styczeń..
Moja absencja blogowa wynika po troszę z serwisowania kompa w Polsce..trochę z lenistwa..i trochę z nieogarnięcia :)duzo się wydarzyło juz sama nie pamietam co i kiedy się działo....
Było takie popołudnie kiedy z Mary i Gosik próbowałyśmy poskładać do kupy nasz high life in Milan ale było to w grudniu więc sama po takim upływie czasu już zapomniałam..więc będę improwizować...
Były imprezy w Lamlajt i Le Banque i było tez Magazzini Generali!!!!gdzie naładowałam swoje muzyczne baterie! :)..
... i ta jedna w The Club szalona noc która potwierdziła że w Mediolanie wszystko się udaje :)
-było wtedy załatwianie pernotto - totalnie na wariackich papierach!!
-było czekanie za Żubrówką!!!oj było!!
-była konsumpcja Żubrówki na Moscovie i tekst: "no i już nas mają" heheheheheh
-było też wrong way :P
-było ciasto czekoladowe u naszej hiszpańskiej rodziny
-było też lekkie rozczarowanie i wielki switaśny <hug> od Gosi :*
-były darmowe szoty tequili!!
-było flamenco!!
-było czekanie aż otworzą metro :D
Były też fantasyczne bifory (botygliony) na Santa Sofia! gdzie mówiło się we wszystkich językach świata..
Były wieczorki filmowe z butelką wina i popcornem..
Były wieczorne spacery..
Było "Ciao" po włoskim i Amo Pizza na Modenie..
Było smażenie naleśników..
Było międzynarodowo z polskimi akcentami w akademiku politechniki! ;)
Były swojskie klimaty w drodze na nasze niedzielne obiadki z hiszpańską rodziną..
Było darmowe Cenacolo i Pinacoteca di Brera!! :) PAMIĘTAJCIE!!!! w Mediolanie wszystko się udaje!!!
I było Natale Polacco!!!
gdzie wszystko nam sie udało..krokiety, pierogi, makiełki, pierniki...czerwony barszcz..i grzane wino :)
był nawet opłatek o smaku waniliowym :))
pokazalismy trochę polska tradycję świąteczną...i było naprawdę bardzo miło!! i smacznie...
I to było prawdziwe Natale Polacco :D ( z bigosem hehehhehe ;)))
Moja absencja blogowa wynika po troszę z serwisowania kompa w Polsce..trochę z lenistwa..i trochę z nieogarnięcia :)duzo się wydarzyło juz sama nie pamietam co i kiedy się działo....
Było takie popołudnie kiedy z Mary i Gosik próbowałyśmy poskładać do kupy nasz high life in Milan ale było to w grudniu więc sama po takim upływie czasu już zapomniałam..więc będę improwizować...
Były imprezy w Lamlajt i Le Banque i było tez Magazzini Generali!!!!gdzie naładowałam swoje muzyczne baterie! :)..
... i ta jedna w The Club szalona noc która potwierdziła że w Mediolanie wszystko się udaje :)
-było wtedy załatwianie pernotto - totalnie na wariackich papierach!!
-było czekanie za Żubrówką!!!oj było!!
-była konsumpcja Żubrówki na Moscovie i tekst: "no i już nas mają" heheheheheh
-było też wrong way :P
-było ciasto czekoladowe u naszej hiszpańskiej rodziny
-było też lekkie rozczarowanie i wielki switaśny <hug> od Gosi :*
-były darmowe szoty tequili!!
-było flamenco!!
-było czekanie aż otworzą metro :D
Były też fantasyczne bifory (botygliony) na Santa Sofia! gdzie mówiło się we wszystkich językach świata..
Były wieczorki filmowe z butelką wina i popcornem..
Były wieczorne spacery..
Było "Ciao" po włoskim i Amo Pizza na Modenie..
Było smażenie naleśników..
Było międzynarodowo z polskimi akcentami w akademiku politechniki! ;)
| był twister szał!!!! :D i pokonana Marysia i była KRÓLOWA (tylko jedna ;)) |
Były swojskie klimaty w drodze na nasze niedzielne obiadki z hiszpańską rodziną..
Było darmowe Cenacolo i Pinacoteca di Brera!! :) PAMIĘTAJCIE!!!! w Mediolanie wszystko się udaje!!!
I było Natale Polacco!!!
gdzie wszystko nam sie udało..krokiety, pierogi, makiełki, pierniki...czerwony barszcz..i grzane wino :)
był nawet opłatek o smaku waniliowym :))
pokazalismy trochę polska tradycję świąteczną...i było naprawdę bardzo miło!! i smacznie...
I to było prawdziwe Natale Polacco :D ( z bigosem hehehhehe ;)))
sobota, 20 listopada 2010
Mrocznie..nastrojowo..chilloutowo
19.11.2010... piatek...via G. Modena pokoj nr 251
A zaczelo sie tak...
Ben Sage - Fiendin Feat. Savvy - MIAZGA!!!!! :D
Rocketface - Blackout (Ben Sage Remix) - klejna KOSA!! :D
Piano piano...sytuacja rozwinela sie tak...
A zaczelo sie tak...
Rocketface - Blackout (Ben Sage Remix) - klejna KOSA!! :D
Piano piano...sytuacja rozwinela sie tak...
Muzyczne nasycenie!!! ahhhhh
piątek, 19 listopada 2010
Spokojnie??? ;)
Po tygodniu pelnym wrazen przyszedl czas na wyciszenie sie heheh..przyszedl tez czas na nauke.
Pierwszy test za nami..niedziela uplynela na nauce w akademikowej bibliotece..wczesniej byla jeszcze sobota i mecz i BH :O huh!!
A w tygodniu:
Byla oczywiscie darmowa pizza w Amo i odbijanie kart u chinczyka..byly udane wieczorki w Modenie i posiadowy w Ciao..
Bylo wspolne szalone robienie krokietow we wtorek do 1 w nocy..byl szczery usmiech portiera w podziekowaniu za nasz polski smakolyk..
Byl Michal ktory zawinal mnie w dywan i sila i przemoca zaniosl na polski wieczorek do santa sara :)
Byla podroz metrem i przecudne polskie chorki.
Bylo Old Fashion (...)
Bylo M3, 92, 91 i taxowka i dwa drinki ;)
no i byl Pompeo...bellissimo gatto!!! :D
i bylo: "two fingers are running very very fast..you can see only the shadow..now is much much more fingers like six or seven..omg there is someone behind the window..yeah it's possible" hahahaha
byly sniadania, kawy i wspolne obiady..
i byl wieczorek filmowy i pieczenie ciasta marchewkowego :D
Pierwszy test za nami..niedziela uplynela na nauce w akademikowej bibliotece..wczesniej byla jeszcze sobota i mecz i BH :O huh!!
A w tygodniu:
Byla oczywiscie darmowa pizza w Amo i odbijanie kart u chinczyka..byly udane wieczorki w Modenie i posiadowy w Ciao..
Bylo wspolne szalone robienie krokietow we wtorek do 1 w nocy..byl szczery usmiech portiera w podziekowaniu za nasz polski smakolyk..
Byl Michal ktory zawinal mnie w dywan i sila i przemoca zaniosl na polski wieczorek do santa sara :)
Byla podroz metrem i przecudne polskie chorki.
Bylo Old Fashion (...)
Bylo M3, 92, 91 i taxowka i dwa drinki ;)
no i byl Pompeo...bellissimo gatto!!! :D
i bylo: "two fingers are running very very fast..you can see only the shadow..now is much much more fingers like six or seven..omg there is someone behind the window..yeah it's possible" hahahaha
byly sniadania, kawy i wspolne obiady..
i byl wieczorek filmowy i pieczenie ciasta marchewkowego :D
| skupiona Marysia..ah ten cynamon |
| duuuuuuza marchewka :D |
W tym tygodniu bylo naprawde bardzo spokojnie :O
| wyglada jak salatka ale to prawdziwe ciasto marchewkowe |
| :) a ja nie umiem gotwac :P |
Tydzien pelen wrazen
wtorek: dla mnie caly dzien na Uni..Ania i Paulina w Como, wieczorem aperitivo..i pozna pora lody w Gromieeeeee mniam!!!
| maski maski maski Werona |
sobota 6.11: Le Banque - duzo ludzi przed wejsciem, ale karta erasmus + sila przebicia = wejscie po 10 sekundach od przyjscia, za 10e 2 super mocne drinki, gigantyczna kolejka do jednej toalety na caly klub, mnostwo nowo poznanych osob bo wspolne czekanie do kibelka zbliza i otwiera ludzi...temat do rozmowy jest zapewniony...przynajmniej na starcie ;)
niedziela: dreszcze i rada Kasi - witamina C :)) Lodz in Milano
poniedzialek: razem z Lodz in Milano bylo Duomo i Castello..i wino i kolumny i ser..pyszny ser na zagryzke i lody w Chocolat :)
wtorek: dla mnie caly dzien na Uni..Ania i Paulina w Como, wieczorem aperitivo..i pozna pora lody w Gromieeeeee mniam!!!
sroda: Werona
czwartek: Bergamo i lody na lotnisku :)
piatek: 5,5h snu..pobudka o 13.30, spacer po Mediolanie, Museo alla Scala, Navigli.. i lody w Gromie :) GRAZIE Sis!!! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)


